Spoty kitesurfingowe w Cape Town
W stolicy RPA jest cała masa kitesurfingowych spotów o różnej charakterystyce. Myślę, że mógłbym bez problemu wymienić i opisać dwadzieścia pięć z nich. Wszystkie dobrze znam, pływałem na nich wielokrotnie i to w różnych warunkach. Oczywiście podczas jednego, nawet dwutygodniowego, tripa ciężko jest je wszystkie zobaczyć, dlatego chciałbym Ci przedstawić i opisać chociaż część z nich. Dla uporządkowania będę opisywał spoty od tych najbardziej popularnych.
Kitesurfingowe centrum Cape Town
Kitesurfingowym sercem miasta jest długa na kilka kilometrów plaża w dzielnicy Table View. Znasz ją z Big Airowych zawodów King of the Air, klipów na youtube i reelsów na Instagramie. Zwyczajowo dzieli się ją na kilka spotów, choć w rzeczywistości jest to jedna niekończąca się plaża.
Dolphin Beach i Kite Beach

Pierwszym wydzielonym spotem jest Dolphin Beach. Ten kawałek plaży leży przy piramidopodobnym hotelu o nazwie „Dolphin Hotel”. Ze względu na zazwyczaj najrówniejszy wiatr w całym mieście często spotkasz tutaj znanych zawodników trenujących zapierające dech w piersiach podniebne akrobacje. Kierunek wiatru to przeważnie bezpieczny side-shore. Woda natomiast szybko robi się głęboka i nie ma tutaj mowy o złapaniu gruntu w odległości większej niż kilka metrów od brzegu . Ocean w zależności od dnia i swellu jest zafalowany albo niemal płaski. Powinien poradzić sobie tutaj każdy średniozaawansowany kitesurfer. Oczywiście ocean i wiatr to żywioły. Zdarzają się dni kiedy fale mają ponad 3m wysokości, a wiatr wieje z prędkością +35 węzłów. Ale na co dzień oczekuj raczej wiatru na 12-10m o poranku i 10-8m po południu, a fal nie większych niż do pasa/klatki piersiowej.

Podążając z wiatrem wzdłuż plaży spot Dolphin Beach gładko przechodzi w następny, czyli Kite Beach. Nie ma wyraźniej granicy, która oddzielałaby od siebie te dwa spoty, ale centralnym punktem Kite Beach jest największe w Table View rondo. W tej okolicy pomiędzy plażą, a równolegle do niej biegnącej drogą znajdują się liczne parkingi, z których chętnie korzystają przyjezdni kitesurferzy. Nad plażą górują apartamentowce, gdzie bez problemu można wynająć mieszkania na Airbnb. Łatwość znalezienia miejsca parkingowego i niezwykła bliskość bazy noclegowej sprawiają, że jest to najpopularniejszy w całym Cape Town spot. Pomimo swej popularności spot ciężko nazwać zatłoczonym i nawet w samym środku sezonu każdy znajdzie tutaj dla siebie trochę miejsca na wodzie. Ten spot nie różni się znacząco od wyżej opisanego Dolphin Beach. Możesz spodziewać się tego samego co wcześniej side-shore’owego wiatru, głębokiej wody i szerokiej plaży. Oba spoty są bardzo popularne i będąc w Kapsztadzie to tutaj prawdopodobnie najczęściej będziesz pływać.
Big Bay

Kolejnym na północ spotem jest Big Bay. Ten mały, odgrodzony od otwartego oceanu kamiennymi rafami spot leży na wysokości Robben Island. Wiatr tutaj słabnie, a wyspa, na której więziony był Nelson Mandela, osłania ten skrawek plaży przed bezpośrednim swellem. Z tego względu warunki tutaj panujące są lżejsze i bardziej przystępne, niż na jego dwóch poniżej położonych sąsiadach. Wiatr nadal ma kierunek side-shore, a woda dalej jest głęboka, ale pływa się tutaj łatwiej i bezpieczniej. Świadczy o tym chociażby fakt, że spot ten cieszy się coraz większą popularnością wśród amatorów wingfoila. Dodatkowo położona w Big Bay stacja ratowników wodnych (National Sea Rescue Institute) zapewni wsparcie tym, których pokonał ocean i zwiało ich z wiatrem. To kolejny argument przemawiający do mniej zaawansowanych riderów o wyborze Big Bay jako spotu do pływania.

Zarówno na Dolphin Beach, Kite Beach i Big Bay latawce startuje się wygodnie na plaży. W zależności od przypływu i odpływu plaża jest szeroka na odpowiednio długość linek bądź kilkadziesiąt metrów. W okolicy głównego ronda w Table View, tuż przy Kite Beach, jest kilka popularnych barów i restauracji, gdzie po udanej sesji napełnisz brzuch. Polecam Ocean Basket – restaurację serwującą doskonałe Fish & Chips i świeże owoce morza. Piwko polecam wypić w Pakalolo – klimatycznym barze, gdzie kitesurferzy z okolicznych spotów spędzają popołudnia, podziwiając zachód słońca.
Laguny z płaską wodą
Langebaan to małe, wypoczynkowe miasteczko położone na zachodnim wybrzeżu RPA. Pomimo, że położone jest około 130 km na północ od Kapsztadu, to afrontem by było nie wspomnieć o tej miejscowości i lagunach z płaską i płytką wodą, dla których jest domem . Do tego zamożnego i spokojnego miasteczka zjeżdżają na wakacje Południowoafrykańczycy z całego RPA, Kapsztadczycy na weekendy, a kitesurferzy z całego świata. W Langebaan są dwa spoty kitesurfingowe, oba popularne.
Main Beach, Langebaan

Pierwszy potocznie nazywany po prostu Langebaan, nazywa się Main Beach. Duża zatoka odgrodzona od otwartego oceanu półwyspem zapewnia niemal nieograniczone miejsce do pływania dla kitesurferów. Woda jest tutaj delikatnie cieplejsza od tej w oceanie pomimo, że nadal jest głęboka. Zazwyczaj wieje tutaj side-shore’owy wiatr. Głownie na 12-10m latawce z rana i mniejsze rozmiary po południu. W wietrzniejsze dni na wodzie pojawia się chop, ale zazwyczaj nie jest on zbyt uciążliwy. Sprzęt rozkłada się tutaj na dużej i szerokiej plaży. Plaża jest niezwykle szeroka zarówno podczas odpływu jak i przypływu. Płaska woda i stabilny wiatr zapewniają komfortowe warunki do pływania zarówno freeridowego, Big Airowego jak i do unhooked freestyle’u.

Siedzibę mają tutaj dwie lokalne szkółki. Na wodzie jest sporo początkujących kitesurferów. Trzymają się oni raczej niżej z wiatrem i blisko brzegu nie wchodząc w drogę średniozaawansowanym riderom zajmującym środek zatoki. Kawałek niżej z wiatrem plaża skręca w prawo, co sprawia, że wiatr staje się „off-shorowy”. Oczywiście po drugiej stronie zatoki jest brzeg, ale aby uniknąć długiego spaceru po niezaplanowanym splątaniu warto trzymać się po nawietrznej stronie od początkujących. W czasie gdy szkółki są otwarte działa rescue boat należący do jednej z nich, ale nie zawsze są w stanie każdemu pomóc. Dodatkowo usługa jest każdorazowo płatna.
Shark Bay

Drugi spot w Langebaan o groźnie brzmiącej nazwie to Shark Bay. Zatoka niezwykle podobna do naszej rodzimej Zatoki Puckiej. Swoją nazwę zawdzięcza licznym niegroźnym mieszkającym w niej Sand Sharkom. Woda w tracie przypływu sięga zwykle po pas. Plaża, na której rozkłada się sprzęt, ma nie więcej niż kilka metrów szerokości. Na szczęście on-shore’owy wiatr ułatwia start w pozycji równoległej do plaży. W trakcie odpływu woda cofa się o wiele metrów w głąb zatoki. Wody głębszej niż po kostki trzeba szukać daleko od brzegu, a plaża rośnie o wiele metrów. Pływają tutaj głównie początkujący. Płytka i płaska woda są bardzo zachęcające. Do tego Shark Bay jest lekko osłonięte od wiatru przez pobliskie wzgórza, stąd wiatr na tym spocie jest zazwyczaj lżejszy niż na Main Beach. Niekiedy wiatr przybierze tak niefortunny kierunek, że w ogóle tutaj nie wieje, podczas gdy w samym Langebaan ludzie pływają na dziewiątkach.
Do Langebaan jedzie się autostradą i zajmuje to zazwyczaj około 1,5h. Droga jest dobra, a ruch nieuciążliwy. Jeżeli oceaniczne fale Cię zmęczą, albo najzwyczajniej w świecie chcesz się powozić po płaskiej wodzie to gorąco polecam te dwa spoty.
Dzikie południe
Moje top topów. Moje ulubione na całym świecie spoty. Światowej klasy miejscówki z zapierającymi dech w piersiach widokami i jeszcze lepszymi warunkami. Witsands, Scarborough i Misty Cliffs to trzy wymagające spoty dla doświadczonych surferów. Położone są od siebie w niewielkiej odległości i dlatego lądują w jednej grupie. Znajdują się na południowym krańcu Kapsztadu z dala od centrum miasta i najpopularniejszych spotów. Dla wielu pozostają tajemnicą.
Witsands

Ta krótka (w porównaniu do Kite Beach) plaża wciśnięta pomiędzy majestatyczny Atlantyk, a wyrastające z niego klify nazywa się Witsands. W afrikaans znaczy to dosłownie „biały piasek” . Właśnie taki piękny kolor mają tutaj drobne ziarenka piasku na plaży. Wiatr jest tutaj zazwyczaj o kilka węzłów silniejszy niż na północy i pływa się tutaj głownie na 9-7m, chociaż zdarzyły mi się dni kiedy byłem przepałowany na czwórce.
Witsands to beach break, dno jest piaszczyste, ale dzięki bezpośredniej ekspozycji na atlantycki swell, fale często sięgają tutaj dobrze ponad głowę. Side-on shore’owy wiatr sprawia, że z tych trzech spotów jest najbezpieczniejszy i najpopularniejszy. Plaża nawet w trakcie przypływu jest wystarczająco szeroka, aby bezproblemowo rozłożyć tutaj sprzęt. Trzeba uważać na wyschnięte wyrzucone na brzeg wodorosty, lubią się one wplątać w linki przed startem. Na spocie panuje silny lokalizm i należy przestrzegać na nim ustalonych przez miejscowych zasad. Ze względu na to, że wiatr odbija się od klifów i nieco szkwali jest to raczej spot wave’owy niż Big Airowy. Oczywiście raz na jakiś czas warunki wiatrowe się tak ułożą, że nie ma lepszego miejsca do oddawania wysokich skoków niż Witsands. To właśnie tutaj padło kilka rekordów wysokości WOO. W trakcie pływania można tutaj zobaczyć pingwiny i polujące na nie foki.
Scarborough

Malutka wioska położona na samym końcu Afryki tuż nad oceanem. Znajduje się tutaj krótka, ale za to szeroka plaża, z której chętnie korzystają windsurferzy i kitesurferzy szukający idealnych fal. Side-off shore’owy wiatr sprawia, że są one tutaj długie, mają haczykowaty kształt i długo utrzymują się przez załamaniem . Spot tylko dla doświadczonych riderów. Dno jest kamieniste, a fale łamią się na licznych rafach. Szybkie i strome fale mają ogromną energię. Fantastyczny stricte wave’owy spot dla osób spragnionych wrażeń. Bliskość kamienistego wybrzeża, szkwalisty side-off shore’owy wiatr i ostre fale to kombinacja tylko dla zaprawionych w bojach wave riderów.
Misty Cliffs

Malutkie osiedle położone na monumentalnych stokach pasma Góry Stołowej w połowie drogi pomiędzy Witsands i Scarborough nosi nazwę Misty Cliffs. Na wprost osady leży ten fantastyczny spot, do którego można dostać się robiąc kilkuset metrowy downwind wzdłuż klifów ze Scarborough albo robiąc kilka długich halsów pod wiatr z Witsands. Potężny reef break zapewnia długą na wiele skrętów, szybką, stroma falę. Radykalny spot zdecydowanie dla najodważniejszych i pewnych swoich umiejętności surferów. Niebezpieczeństwa jakie czyhają tutaj na śmiałków poza olbrzymimi falami to: gasnący nierówny wiatr odbijający się od klifów, liczne wodorosty rosnące na rafie i brak plaży na której w razie czego można wylądować. W dobry dzień Święty Graal dla zahartowanych wave riderów. Na tym spocie zaliczyłem sesję życia w lutym 2022 r. kiedy to swell dekady nawiedził południe Afryki.

Po pływaniu na którymkolwiek z tych spotów w nagrodę i na ostudzenie emocji proponuję wizytę w pobliskiej restauracji Camel Rock. Serwują pyszną pizzę z pieca, cudowne craftowe piwa, a w weekendy po południu grają tam na żywo południowoafrykańskie zespoły. Wizyta w tej knajpie to punkt obowiązkowy podczas kite’owej wyprawy na południe Kapsztadu.
Fałszywa Zatoka
Jeżeli trzy poprzednie spoty podniosły Ci ciśnienie to zapraszam Cię do Fałszywej Zatoki. Zatoka położona jest po wewnętrznej, spokojnej stronie Półwyspu Przylądkowego. Znajdziesz tutaj kilka podobnych do siebie spotów. Mój ulubiony i zdecydowanie najfajniejszy z nich to Sunrise Beach.
Sunrise Beach, Muizenberg

Ten spokojny spot zlokalizowany w nadmorskim, wypoczynkowym przedmieściu zwanym Muizenberg jest idealny dla początkujących i średniozaawansowanych amatorów sportów wodnych. Chroniony przed bezpośrednimi uderzeniami oceanicznych fal przez Półwysep Przylądkowy w trakcie odpływu zapewnia niemal płaską wodę. Sekcje między malutkimi falami są idealne do pierwszych startów i nauki panowania nad latawcem. Docenią je również freestylowcy. Płaska woda zapewnia miękkie lądowania, a małe falki idealnie sprawdzą się jako kickery. Plaża jest szeroka niezależnie od pływu i każdy znajdzie tutaj dla siebie miejsce do rozłożenia latawca. Ponadto bezpieczny wiatr on-shore i woda po pas nawet kilkadziesiąt metrów od brzegu zapewnią Ci spokój podczas pływania. Dodatkowo woda w Fałszywej Zatoce jest nieco cieplejsza niż w Atlantyku.

Sunrise Beach to jeden z najmniej radykalnych spotów w Cape Town. Od centrum miasta położony jest ponad dwukrotnie bliżej niż Langebaan. Bliskość miasta i niski stopień trudności sprawia, że jest lubianym przez miejscowych spotem. Panuje tutaj bardzo przyjazna atmosfera, a na wodzie nie ma tłoku. Turyści ciągnąc do bardziej ekstremalnych spotów omijają tę ukrytą na uboczu perełkę. Sunrise Beach bywa spotem kapryśnym. Lubi odpływ i wiatr wiejący z południowego wschodu. W trakcie przypływu na wodzie pojawia się chop, którym czasem bywa bardzo irytujący. Wiatr wiejący z innego niż SE kierunku staje się dziurawy i szkwalisty. Na szczęście odpływ jest dwa razy dziennie, a dominującym kierunkiem od listopada do końca marca jest właśnie południowy wschód.

Ponadto w Muizenbergu znajdziesz masę spokojnych restauracji i klimatycznych kawiarni. Ta część miasta słynie z alternatywnego stylu życia. Wielu surferów chodzi tutaj boso, rano na plaży prowadzone są zajęcia z jogi, a mieszkańcy Muizenbergu często mają wolne zawody. Myślę, że ta część miasta chociażby ze względu na panującą tu atmosferę jest warta odwiedzenia.
Spot na krańcu Afryki
Pomimo, że najbardziej na południe wysuniętym krańcem Afryki jest Przylądek Igielny, to jednak leżący rzut beretem od Kapsztadu Przylądek Dobrej Nadziei jest bardziej znany i częściej odwiedzany. Sam czubek Półwyspu Przylądkowego jest częścią parku narodowego i spotkać tu można strusie, pawiany, zebry i antylopy. Ten wysmagany wiatrem skrawek ziemi pełen jest zatoczek i lagun z czego jedna jest wystarczająco duża by w niej pływać
Platboom Bay

Ta niewielka, malownicza zatoka to fantastyczny spot dla średniozaawansowanych i zaawansowanych riderów. Nieduża plaża zapewnia wystarczającą ilość miejsca na rozłożenie sprzętu kilku latawców. Na szczęście na plaży nigdy nie ma tłoku. Na wodzie też każdy znajdzie dla siebie miejsce. Podobnie jak Witsands, spot ten jest bezpośrednio wyeksponowany na wiatr i swell. Zazwyczaj wieje tutaj mocniej niż w samym Kapsztadzie, a fale w duże dni będą miały imponujące rozmiary. Na co dzień jest to jednak spot, na którym każdy powinien sobie poradzić. Spora odległość od miasta i płatne wejście do parku narodowego (ok.100 zł) sprawiają, że jest to jeden z mniej popularnych spotów w Kapsztadzie. Pływanie jednak w towarzystwie licznych strusi i pawianów, które tutaj mieszkają, to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju.
West Coast
Na północ od Big Bay aż do granicy z Namibią ciągnie się Zachodnie Wybrzeże. Znajdziesz tutaj kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset różnych spotów. Część z nich jest dobrze znana, do innych drogi znajdą tylko miejscowi, a jeszcze inne pozostają pilnie strzeżoną tajemnicą garstki wybrańców. Znajdziesz tutaj wszystko: zatoczki z płaską wodą, bezpieczne beach breaki czy niesamowite reef breaki. Mój ulubiony spot na Zachodnim Wybrzeżu jest dobrze znany i opisany, ale po prostu nie mogę się powstrzymać przed wymienieniem go w tym poście.
Haakgat

Na koniec gratka dla wave riderów. Spot położony kawałek na północ od Kite Beach. Świetny point break lubiany za swoje kształtne, długie, fale i lekko lżejszy wiatr niż na spotach położonych bliżej Góry Stołowej. Długa i dość szeroka plaża zapewnia sporo miejsca na rozłożenie sprzętu. Wieje tutaj głównie side-shore’owy wiatr. Haakgat świetnie znosi duży swell i pozwala na długie zjazdy down the line. W dobry dzień spotkacie tutaj najlepszych wave riderów w Kapsztadzie. Jest wtedy na co popatrzeć. W dni kiedy z oceanu idzie mniejszy swell, fale są tutaj małe i doskonale nadają się na rozpoczęcie przygody z wave ridingiem.
Podsumowanie
Jak widzisz Kapsztad to nie tylko sztormowe wiatry i groźne ściany wody napierające na brzeg. Są tutaj również spoty przyjazne dla początkujących, a nawet dzieci. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, a z dobrym przewodnikiem, który zna je wszystkie zawsze złapiesz dobry wiatr i zobaczysz coś nowego.
Gorąco zapraszam do Kapsztadu na kitesurfing!



Jedna odpowiedź do “Moje ulubione kitesurfingowe spoty w Cape Town”