Pacasmayo – Wave riding w Peru

Rozmiar ma znaczenie

Rozkołys oceanu może być imponujący na różne sposoby. Najbardziej oczywisty jest rozmiar fali w pionie. Każdy wave rider ma w pamięci swoją największą falę w życiu. Tego jednego potwora z głębin oceanu, którego udało się ujarzmić. Niezależnie od tego, czy locha była shoulder high, czy triple overhead, każdy z nas nosi i pielęgnuje w sobie wspomnienie tej jednej, jedynej, największej fali. Oczywiście, wysokość fali ma znaczenie, ale co z jej długością? Nawet największa fala kiedyś się kończy. A co gdybym Ci powiedział, że istnieje fala tak długa, że zanim zjedziesz do jej końca, to zmiękną Ci ze zmęczenia nogi? Wyobraź sobie lewą, długą na ponad kilometr falę, łamiącą się w kilku różnych sekcjach z side-offowym wiatrem. Takie właśnie jest Pacasmayo. Gdybym miał je opisać jedynym słowem (oprócz zajebiste), bez wahania powiedziałbym: bezkresne.

Pacasmayo 2024 edit
Czytaj dalej

Wyprawa do Namibii

W listopadzie, przed tym gdy lato na dobre zawitało do RPA, wyrwałem się na dziesięciodniowe wakacje do Namibii. 

Razem z moim przyjacielem Laurentem (Francuzem na stałe mieszkającym w RPA) wyruszyliśmy z Kapsztadu samochodem na północ w poszukiwaniu fal i wiatru. 

czytaj dalej

Za co kocham Prasonisi?

            W polskiej kulturze kitesurfingu Praso to miejsce kultowe. Na pewno o nim słyszeliście, już odwiedziliście albo regularnie odwiedzacie. Ja na południowym krańcu wyspy Rodos spędziłem ostatnie osiem letnich sezonów. W tym czasie zdążyłem zapuścić tam korzenie, spotkać niezliczoną liczbę ciekawych osób i poznać ten spot na wylot. To właśnie tu stawiałem swoje pierwsze poważne kitesurfingowe kroki i tutaj zacząłem moją karierę instruktora. Mój home spot, miejsce unikatowe, dzikie południe, jeszcze Europa, a jednak trochę jak Afryka. Przed Państwem Prasonisi i to za co je kocham.

CZYTAJ DALEJ